Od dawna nie udało mi się nic wymyślić - byłam dość mocno zajęta prywatnym życiem i blog zszedł na dalszy plan - więcej działałam w rzeczywistym świecie.
W czerwcu byłam prawie pewna, że nie czekają mnie żadne zmiany w nowym roku szkolnym. Okazuje się, że jednak będę uczyć czwartą klasę.
I wiecie co?
Nie mogę się już doczekać!
Wprowadzanie czwartoklasistów "w dorosły" świat jest niezwykłym doświadczeniem. Nie jest to łatwa praca - trzeba przestawić dzieci z zupełnie innego trybu pracy, przekonać do siebie rodziców, żeby uwierzyli, że ich dzieci świetnie sobie dadzą radę i nikt nie zrobi im krzywdy.
W ubiegłym roku szyfrowałam lektury (w taki sam sposób jak TUTAJ). W moim przypadku to się nie sprawdziło - część uczniów zgubiła te kartki, nie wkleiła ich, zapomniała, nie przepisała i cały rok dopytywali "a co będziemy czytać?". Dlatego też zabawę z szyfrowaniem zostawię na późniejsze lekcje, a dla moich gagatków przygotowałam gotowe listy lektur.
Nie jest to nic innowacyjnego, ale jeśli macie ochotę pobrać, zobaczyć to zapraszam TUTAJ.
Postanowiłam też ułatwić moim czwartoklasistom życie i trochę więcej powiedzieć o prowadzeniu zeszytów. Chciałabym, żeby te zeszyty faktycznie im służyły i w ósmej klasie były swego rodzaju "bazą wiedzy". Zasady do pobrania TU.
A Wy? Jak witacie swoich uczniów? Macie już zaplanowane pierwsze lekcje? Dajcie znać!