Polecany post

Rozbudźmy w dzieciach kreatywność

Dziś krótki wpis o kilku ćwiczeniach, które zmuszą mózgi naszych uczniów (i nie tylko, te zadania możemy wykonywać także ze swoimi dzie...

listopada 29, 2018

Idą święta :)

Do świąt zostało jeszcze trochę czasu, ale warto przygotować się wcześniej. 
Język polski to taki zabawny przedmiot, który potrafi dopasować się do okoliczności. Tym sposobem, na jego lekcjach, możemy poruszyć różne tematy i bez obaw o to, że nie uda nam się zrealizować podstawy programowej.

Z okazji mikołajek przygotowałam dla uczniów grę taboo.

O co chodzi?
Zasady są bardzo proste.
Dzielimy klasę na dwie drużyny.
Jedna osoba z grupy wychodzi, losuje karteczkę, na kartce jest podane hasło i kilka zakazanych słów, których nie może użyć, by wytłumaczyć kolegom o jakie zagadnienie chodzi. Jedna osoba z przeciwnej drużyny powinna pilnować czy na pewno nie zostały użyte zakazane słowa, ale u mnie się to nie sprawdzało, więc pilnowałam ja. :)

Co nam to daje? Przede wszystkim poszerzamy słownictwo! Kiedy uczniowie mają na karteczce cztery słowa, którymi najłatwiej przekazaliby klasie hasło, o które im chodzi, to nie mają wyjścia - muszą szukać synonimów.

Kolejnym plusem jest to, że możemy tę grę wykorzystać do bardzo wielu lekcji. Możemy użyć jej przy lekturze, przy powtórzeniu wiadomości o frazeologizmach i o wszystkim, co przyjdzie nam do głowy.

Prawdą jest, że to nie będzie cicha lekcja.
Emocje są ogromne i nie oczekujmy od uczniów, że będą potrafili je opanować.
Korzyści są jednak dużo większe. Takie lekcje sprawiają, że im się naprawdę chce. Potem słyszę pytania "proszę pani! a kiedy znów zagramy?". I ta wiedza zostaje w pamięci bez większego wysiłku.

A tak wyglądało moje taboo świąteczne:





Taboo świąteczne przeznaczone dla szkół podstawowych
Wydrukowane na kolorowym papierze naprawdę robią wrażenie.



Pobrać możecie je TUTAJ

Koniecznie sprawdźcie sami! :)







listopada 12, 2018

Jak zachęcić uczniów do czytania książek?

Mówi się, że Polacy mało czytają.
Nie do końca się z tym zgadzam.
Jednak uczniowie niechętnie czytają książki.
Wciąż istnieje przeświadczenie, że lektury są nudne. Nowa podstawa programowa rzeczywiście nie daje nauczycielowi zbyt dużego pola do manewru. 
Pojawiają się książki, które są trudne w odbiorze dla osób dorosłych, dla dzieci to kompletna abstrakcja. 
Nie chciałabym jednak, aby moi uczniowie całkiem zniechęcili się do czytania. Przecież to naprawdę świetna przygoda.

Kto czyta książki, ten żyje podwójnie. 
                                      Umberto Eco

Ten cytat towarzyszy nam od początku roku szkolnego. 
Część uczniów chętnie sięga po książki, to zapewne zasługa czytających rodziców, którzy potrafili pokazać im, jak wiele frajdy może sprawić zanurzenie się w lekturze. Nie wszyscy mają takie szczęście, ale od czego mają polonistów?

Ja działam na kilka sposobów.

Po pierwsze
Polecam książki, które są interesujące dla tego wieku. Na liście hitów znajdują się:
Andrzej Maleszka i Magiczne drzewo,
C. S. Lewis Opowieści z Narnii,
Ewa Nowak i jej wszystkie powieści dla młodzieży (dobre już dla trzynastolatków),
Baśniobór, 
wszystkie części Mikołajka,
Felix, Net i Nika, 
Dzienniczek Cwaniaczka, 
wszystkie przygody Koszmarnego Karolka,
Marcin Szczygielski i jego Za niebieskimi drzwiami, Czarny młyn, Arka czasu,
Marcin Kozioł Skrzynia władcy piorunów,
Sara Pennypacker Pax, 
Roald Dahl Matylda, Charlie i fabryka czekolady.

To książki, które znam, które sama przeczytałam. Opowiadam dzieciom ich fabułę, a one po lekcji biegną do biblioteki, bo chcą je przeczytać.
Uczniowie potrzebują lektur, w których "coś" się dzieje, potwory, czary, szybka akcja - to jest to. Z moją ubiegłoroczną szóstą klasą czytaliśmy Opium w rosole. Ja się zachwyciłam, ale dzieciaki stwierdziły, że za mało się działo. 
Niech więc czytają to, gdzie dzieje się dużo.

Po takim wprowadzeniu proszę chętnych uczniów (a chętni są zazwyczaj wszyscy), żeby wypożyczyli jedną książkę, którą przeczytają. Niekoniecznie z tych, które przedstawiłam - myślę, że panie bibliotekarki doskonale znają gusta młodzieży i świetnie podpowiedzą, co może być dla nich ciekawe. Potem zapraszam ich do prezentacji książki, którą przeczytali. Ich zadaniem jest zachęcenie kolegów i koleżanek do przeczytania tej samej powieści. To się zazwyczaj udaje! :) 

Po drugie
Rywalizacja działa doskonale. 
Uczniowie potrzebują wyzwań. 
Chcą się ze sobą ścigać. 
Co roku w Internecie możemy znaleźć setki Wyzwań czytelniczych. Stworzyłam takie dla moich uczniów. Realne, z ilością książek, którą są w stanie przeczytać. 



Można je pobrać TUTAJ.

Po trzecie
Pokazuję, że współczesna technika sprzyja czytaniu. 
Sama korzystam z czytnika książek elektronicznych i zachęcam do tego moich uczniów. 
Dzisiaj nawet w telefonach mamy funkcje, które sprawiają, że używając ich nie męczy nam się wzrok, więc uczniowie mogą wykorzystywać sprzęt, który już posiadają. 
Przy tej okazji warto poruszyć temat praw autorskich i tego, co zrobić, żeby legalnie korzystać z tych dobrodziejstw.

Po czwarte
Organizujemy lekturowe gry.
Wydawnictwo GWO proponuje sporo gier na podstawie lektur. O Akademii pana Kleksa pisałam TUTAJ.
Świetnym sprawdzianem czy uczniowie uważnie przeczytali książę jest również zagranie w kahoot. O tym było TU.
Dobrym pomysłem jest też lekturowe taboo. Uczniowie Asi Heftowicz w ten sposób sprawdzali wiedzę z Kamieni na szaniec. Zajrzyjcie TUTAJ.



A Wy? 
Jak zachęcacie swoje dzieci do czytania? 
A może wcale nie musicie, bo sami chętnie sięgają po książki? 














listopada 09, 2018

Napisanie przeżyć opisu - to jest powód do popisu!

Długo zastanawiałam się, jak nauczyć moich siódmoklasistów pisania opisu przeżyć. 
Mam świadomość, że ich zasób słownictwa jest bardzo ubogi. Na pytanie: jak się czujesz, gdy...? otrzymywałam dwie odpowiedzi:
- fajnie
- słabo. 

Trochę za mało, by stworzyć opis przeżyć wewnętrznych. 

Na początku lekcji usiedliśmy w kole i zaproponowałam klasie grę na emocjach. 
Rozdałam uczniom po pięć kart przedstawiających rysunek, który możemy skojarzyć z jakimś uczuciem. 
Uczniowie zadawali pytania zaczynające się od słów: jak się czujesz, gdy...? i szukali najbardziej odpowiedniej karty, która ilustrowałaby takie uczucie.
Potem próbowaliśmy znaleźć nazwy dla tych emocji, a to nie było łatwe zadanie! 

Później na tablicy pojawiły się wszystkie litery z alfabetu. Naszym zadaniem było dopasowanie nazw uczuć do każdej litery. Jeśli nie udawało nam się niczego znaleźć - zmazywaliśmy literę. 
Okazało się, że można się czuć inaczej niż dobrze lub słabo

Gra na emocjach wykorzystana do napisania opisu przeżyć


Na koniec rozdałam uczniom wklejki z nazwami uczuć (na podstawie notatki GWO). Możecie pobrać je TUTAJ.

Efekty tej lekcji, mam nadzieję, zobaczę niedługo. :)



listopada 02, 2018

Duża i mała litera :)

Ostatnio z czwartą klasą omawialiśmy pisownię wyrazów dużą i małą literą. 
Po zrobieniu ćwiczeń rozdałam przygotowane przez siebie karty pracy.

Uczniowie muszą uzupełnić puste miejsca - pola, w których wyraz zaczyna się dużą literą, muszą być przez dzieci pokolorowane. 
Kolor? Dowolny, polecam czerwony. 

Jeśli uczniowie dobrze wykonają zadanie powstanie obrazek  - serce. 

Zabawa była bardzo udana, dzieci szybko zapamiętały, które wyrazy powinniśmy pisać dużą, a które małą literą. 

Kodowanie będę wykorzystywać przy wielu różnych zagadnieniach - to się sprawdza! :) 

Do pobrania TUTAJ.
Dajcie znać, jak wyszło u Was. :)


Copyright © 2014 Polonistka z pasją , Blogger